
Hołd Bohaterom Bitwy Warszawskiej oddajemy na cmentarzu w Markach, przy odbudowanym Pomniku Żołnierzy 1920 już 14 lat. Pierwszy Pomnik na mareckim cmentarzu powstał w miejscu pochówku znanych i nieznanych żołnierzy 1920 roku jeszcze przed wojną – w roku 1932. Wraz z nastaniem okupacji sowieckiej, kiedy komuniści narzucili zmowę milczenia, a wręcz zakaz mówienia o Bitwie Warszawskiej 1920 roku, Pomnik musiał na prawie siedemdziesiąt lat zniknąć z przestrzeni publicznej! Odbudowano go po 80 latach od powstania – w 2012 roku.

Msza św. wieczorna od kilku lat ponownie odprawiana przy Pomniku zawiera czytania z wigilii Święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, głównej Bohaterki Cudu nad Wisłą. Według relacji tysięcy bolszewickich jeńców, ateistów, uciekających w popłochu z pól bitewnych pod Radzyminem, to Matka Boska Łaskawa, patronka stolicy, „brasała puli”, tj. odbijała bolszewickie kule z powrotem w stronę sowieckich sołdatów.


Marek Kroczek, Akcja Katolicka w Markach – drugie czytanie, pierwsze czytanie – Bogusława Sieroszewska, Stowarzyszenie Marki-Pustelnik-Struga
Dzięki okolicznościowym przemowom i listom co roku przypominamy sobie historię tamtych dni – historię, która napawa nas dumą i obfituje w przykłady niespotykanej dotąd w historii Polski NARODOWEJ JEDNOŚCI. JEDNOŚĆ to słowo, które zdominowało uroczystość w Markach 14 sierpnia AD 2026.
Przytoczone zostały świadectwa Marszałka Józefa Piłsudskiego, generałów – Tadeusza Rozwadowskiego i Józefa Hallera, którzy wierzyli w Opatrzność Bożą; bohaterów – ks. Ignacego Skorupki i por. Stefana Pogonowskiego, którzy świadomie ofiarowali swoje życie za Ojczyznę i polegli na polu bitwy 14 sierpnia; świadectwa żołnierzy polskich, przed którymi w popłochu uciekali bolszewicy przerażeni widokiem Maryi na radzymińskim niebie; świadectwa polskich kryptologów, którzy zablokowali radiostację bolszewicką, nadającą meldunki z Mińska i przez wiele godzin non stop czytali bezbożnym bolszewikom Biblię – Księgę Rodzaju.

(od lewej) ks. Marek Posełkiewicz CSMA (michalita), proboszcz parafii św. Andrzeja Boboli w Markach-Strudze, który wygłosił homilię na mszy św. na cmentarzu oraz ks. Kazimierz Sztajerwald, proboszcz parafii św. Izydora, gospodarza mareckiego cmentarza.

Przytoczone zostały słowa płomiennych odezw z 30 lipca 1920 roku premiera Wincentego Witosa, które zapalały serca polskich chłopów do licznego wstępowania do polskiej armii: „Gdyby zaszła taka potrzeba, musimy podjąć walkę na śmierć i życie, bo lepsza nawet śmierć niż życie w kajdanach, lepsza śmierć niż podła niewola. Precz z małodusznością, precz ze zwątpieniem. Ludowi, który jest potęgą, wątpić nie wolno, ani rezygnować nie wolno! Trzeba ratować Ojczyznę, trzeba jej oddać wszystko – majątek, krew i życie, bo ta ofiara stokrotnie się opłaci, gdy uratujemy państwo od niewoli i hańby”. 5 sierpnia Premier Witos znowu pisał: „Żołnierze! Na Was patrzy i Wam ufa cała Polska, patrzy cały świat”. Słowa te przyczyniły się do wzrostu świadomości obywatelskiej stanu włościańskiego oraz poczucia tożsamości narodowej chłopów, a w rezultacie spektakularnego zwycięstwa oręża polskiego u wrót stolicy.

Ku przestrodze przytoczone zostały przykłady zdrady narodowej – Dzierżyńskiego i Marchlewskiego, którzy szli z Armią Czerwoną na Warszawę ustanawiać nowy bolszewicki ład i porządek. Nigdy więcej wojny. Nigdy więcej zdrady.
Marszałek Piłsudski przestrzegał w Kaliszu 7 sierpnia 1927 roku:
„Polskę, być może, czekają i ciężkie przeżycia. Podczas kryzysów – powtarzam – strzeżcie się agentur. Idźcie swoją drogą, służąc jedynie Polsce, miłując tylko Polskę i nienawidząc tych, co służą obcym”.
Dziękujemy, że Pan Prezydent Karol Nawrocki w swoim okolicznościowym liście, który odczytał Jarosław Bujak z Kancelarii Prezydenta RP, chyba jako pierwszy zwrócił uwagę na rolę Pałacyku Briggsów, z którego generałowie dowodzili Bitwą Warszawską w 1920 roku.

14 sierpnia 2026
Organizatorzy i Uczestnicy
obchodów 106. rocznicy Bitwy Warszawskiej
w Markach
Szanowni Państwo,
106 lat temu, 14 sierpnia 1920 roku wieczorem, Bitwa Warszawska wkraczała w decydującą fazę. Na północy przedpola warszawskiego oddziały 5 Armii generała Władysława Sikorskiego atakowały Sowietów nad Wkrą, zmierzając w stronę Nasielska. Na południu, między Wiązowną a Świerkiem, stawiały opór oddziały brygady piechoty pułkownika Stanisława Wrzalińskiego. W ciągu kilkudziesięciu godzin miało nastąpić rozstrzygnięcie trwających od półtora roku zmagań.
Składamy hołd pamięci żołnierzy Wojska Polskiego, którzy wygrali tę batalię, i sięgamy myślą do tamtych dni, które zadecydowały o losach Polski. Powracają nieraz słowa brytyjskiego dyplomaty o 18. decydującej bitwie w dziejach świata, ale można też mówić bardziej konkretnie o tym, że przegrana wojna oznaczałaby najpewniej nie tylko spustoszenie stolicy i likwidację polskiej państwowości, ale też wkroczenie oddziałów bolszewickich do kolejnych państw Europy Środkowej i Zachodniej, a w konsekwencji – narodziny innego, okrutnego świata.
Że tak się nie stało, zawdzięczamy polskim szeregowym, oficerom i dowódcom – ale i społeczeństwu Rzeczypospolitej, mieszkańcom jej wsi, miasteczek i metropolii, którzy stanęli za Wojskiem Polskim, zaciągali się ochotniczo do oddziałów, ofiarowali im wsparcie, solidarność i pomoc.

Było to doświadczenie wspólne dla całej połaci kraju objętej wojną, od Wileńszczyzny i Polesia po Mazowsze i Kujawy. Dla Marek to doświadczenie ochotniczego zaplecza, podjęcie roli bezcennego wsparcia oddziałów walczących dosłownie kilka kilometrów dalej jest wyjątkowo ważne – i wpisuje Państwa miasto w dzieje tamtych zmagań. To w pobliskiej fabryce Briggsów ulokowano sztab oddziału artylerii pułkownika Eugeniusza Szpręglewskiego. To na plebanii Kościoła św. Izydora Oracza tłoczyli się oficerowie z sojuszniczych misji obserwacyjnych, a na cmentarzu parafialnym spoczęło kilkunastu w większości dziś anonimowych żołnierzy polskich, którzy zginęli pod Radzyminem. I nie dość na tym: to stąd odjeżdżała przecież marecka kolej dojazdowa, popularna ciuchcia, dzięki której tysiące rannych mogły trafić do warszawskich szpitali polowych, w tym do największego, mieszczącego się w pobliżu dzisiejszego Dworca Wileńskiego. W jedną stronę jechali ranni – w drugą dostarczano stale będącą na wyczerpaniu amunicję, opatrunki i żywność. Marki były w tamtych dniach jednym z węzłów tej bitwy, tym, co w dzisiejszym języku strategów i dziennikarzy określa się mianem hubu zaopatrzeniowego. Nie żyją już dzisiaj ci, którzy podejmowali wówczas niezbędne decyzje, którzy zdołali postawić miasto i kolej w stan gotowości. Dziękuję ich wnukom i prawnukom, którzy są obecni na tych uroczystościach.
Potrzebę solidarności, o której wspomniałem, odczuwał wówczas cały kraj: Podlasie, Pomorze i Małopolska. Nasza pamięć wędruje dziś poprzez pojedyncze wsie i miasteczka; od wszystkich ochotników, kolejarzy i sanitariuszek, artylerzystów i proboszczów do tych, którzy wzięli na siebie ogromną odpowiedzialność za los całego państwa, podjęli to bezprzykładne ryzyko. Wspominamy zatem Naczelnego Wodza Marszałka Józefa Piłsudskiego, Szefa Sztabu Generalnego generała Tadeusza Rozwadowskiego i dowódców trzech frontów, którzy na przestrzeni setek kilometrów koordynowali działania wojsk – generała Józefa Hallera, generała Edwarda Śmigłego–Rydza oraz generała Wacława Iwaszkiewicza. Wspominamy członków korpusu oficerskiego, radiotelegrafistów i lotników, kawalerzystów i żołnierzy piechoty. Wreszcie wspominamy przywódców politycznych, którzy powołali Radę Obrony Państwa – i w chwili śmiertelnego zagrożenia państwem tym skutecznie pokierowali. Myślę też o naszych ojcach niepodległości – oprócz Marszałka Piłsudskiego również o Ignacym Janie Paderewskim, Romanie Dmowskim, Wojciechu Korfantym i Ignacym Daszyńskim. Ale nade wszystko myślę o milionach rodaków, którzy z doświadczenia roku 1920, nawet jeśli przeżyli ten czas jako dzieci, czerpali wiedzę o tym, jak trzeba się zachować w kolejnych dramatycznych próbach, z jakimi naszej Ojczyźnie przyszło się mierzyć.
Do tego doświadczenia możemy się odwoływać także my, współcześni Polacy. Jest ono trwalsze nawet niż mury Pałacyku Briggsów, niż mogiły na parafialnym cmentarzu. Wiem, że dbają Państwo o jedno i drugie. To doświadczenie mobilizacji w obliczu zagrożenia. Wola niesienia pomocy tym, którzy znaleźli się na pierwszej linii frontu. Zdolność do stawania ponad podziałami. Rozumienie, że nadrzędną sprawą jest bezpieczeństwo, całość i suwerenność Rzeczypospolitej. Doświadczenie odwagi – i gotowości do służby. To doświadczenie zawdzięczamy setkom tysięcy żołnierzy polskich i milionom współobywateli, którzy ich wsparli, wstrzymując sowiecką inwazję, ocalając Polskę i Europę. To takie doświadczenie zostawili nam w spadku. To za nie dziękujemy – i to je właśnie powinniśmy podjąć, by tworzyć niepodległą i sprawiedliwą Polskę.
Wieczna chwała bohaterom Bitwy Warszawskiej 1920 roku!
Niech żyje Polska Niepodległa!
Z wyrazami szacunku
Karol Nawrocki
Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej
________________________________
List odczytał doradca Prezydenta RP Jarosław Bujak.

Kompania reprezentacyjna 1.Warszawskiej Brygady Pancernej im. Tadeusza Kościuszki z Warszawy-Wesołej przeprowadziła Apel Pamięci i oddała salwę honorową.



Miejska Orkiestra Dęta w Markach, nowo powstała, działająca od jesieni 2025 roku pod patronatem Miasta Marki i Mareckiego Ośrodka Kultury. (ostatni rząd od lewej) Trębacz Sławomir Łagocki, były dyrygent Młodzieżowej Orkiestry Dętej w Tłuszczu, która w poprzednich latach uświetniała uroczystości rocznicowe Bitwy Warszawskiej na cmentarzu w Markach.

CZEŚĆ i CHWAŁA BOHATEROM!

Strój łowicki – 'dobro narodowe’ z roku 1950, podarowany dla kościoła parafii św. Izydora w Markach, prezentuje od 2017 roku Bogusława Sieroszewska.


Wprowadzenie sztandaru Stowarzyszenia Marki-Pustelnik-Struga



(od prawej) Zbigniew Paciorek, prezes Stowarzyszenia Marki-Pustelnik-Struga, Jarosław Bujak, doradca Prezydenta RP Karola Nawrockiego oraz w stroju łowickim Bogusława Sieroszewska






Kibice Legii Warszawa z wieńcem i biało-czerwonymi racami

