
Sejm RP po raz kolejny upamiętnił 60. rocznicę śmierci powieściopisarza Sergiusza Piaseckiego, uchwalając Rok 2026, tak samo jak wcześniej 2024 – Rokiem Sergiusza Piaseckiego. Na decyzję polskich parlamentarzystów niewątpliwie miał wpływ fakt sprowadzenia z Anglii do Polski 29 września 2025 roku szczątków emigracyjnego pisarza. Wraz z promowaniem w roku 2026 twórczości Sergiusza Piaseckiego powraca temat skażonego człowieka radzieckiego – HOMO SOVIETICUS.
Stowarzyszenie Marki-Pustelnik-Struga podjęło temat Homo Sovieticus w prelekcji wygłoszonej przez Bogusławę Sieroszewską dnia 21 listopada 2025 r. w Markach, Centrum Aktywności Fabryczna 3, CAF Poniżej publikujemy konspekty do listopadowej prelekcji pt. HOMO SOVIETICUS – człowiek sowiecki, na podstawie twórczości zakazanych w PRL i zapomnianych w III RP bardów antykomunizmu – Antoniego Ferdynanda OSSENDOWSKIEGO, Józefa MACKIEWICZA oraz Sergiusza PIASECKIEGO
PRAWDA O BOLSZEWIZMIE I HOMO SOVIETICUS
„Jedynie prawda jest ciekawa” Józef Mackiewicz, powieść Kontra z 1957 roku.
„Nie ma większej hańby i upokorzenia dla człowieka, niż być obywatelem sowieckim”. – Sergiusz Piasecki (1901-1964) – „Czerwona pleśń ogarnęła nie tylko Wilno, ale ogarnia całą Polskę i pół Europy”.
HOMO SOVIETICUS – człowiek sowiecki, człowiek radziecki – to odczłowieczony twór, szczytowe osiągnięcie bolszewickiej inżynierii społecznej. Homo sovieticus miał zastąpić homo sapiens. Bolszewicy za wszelką cenę dążyli do dehumanizacji człowieka, do zezwierzęcenia całych społeczeństw i narodów… do antycywilizacji.
Homo sovieticus to człowiek, którego psychika i zachowania zostały ukształtowane przez życie w warunkach opresyjnego i totalitarnego systemu komunistycznego, nastawionego na zabicie duszy narodu. W nieludzkim systemie człowiek poddawany jest ciągłej zakłamanej marksistowsko-leninowskiej propagandzie antywartości, całkowicie oderwanej od Pana Boga. W bezbożnej rzeczywistości homo sovieticus hoduje w sobie, dopuszcza wręcz do rozbuchania w swoim sercu najgorszych cech ludzkich – chamstwa, bezczelności, oszustwa, złodziejstwa i wszelkiej podłości. Homo sovieticus charakteryzuje paraliżujący strach i oportunizm, zmienność kameleona i wieloznaczność we wszystkim, uniżoność wobec silnych i agresja wobec słabszych, uciekanie od odpowiedzialności, brak perspektyw i marzeń, brak własnej inicjatywy i roszczeniowość wobec państwa.

Sergiusz Piasecki, Zakopane 1939 – rysunek autorstwa Stanisława Witkiewicza „Witkacego”
ROZBICIE RODZINY
Bolszewicka inżynieria społeczna odniosła duże sukcesy w szerzeniu mentalności homo sovieticus w Rosji przede wszystkim dzięki rozbiciu więzów rodzinnych i zburzeniu ogniska domowego. Przyczyniło się do tego promowanie i zalegalizowanie w Związku Radzieckim, po raz pierwszy w historii świata, prawa do rozwodów ze względu na tzw. niezgodność charakterów. Miało to miejsce 16 grudnia 1917 r. Ponadto latem 1918 roku wydano demoralizujący, promujący prostytucję dekret o uspołecznieniu panienek i pań, a dwa lata późnej, 18 listopada 1920 r., po raz pierwszy na świecie zalegalizowano w Rosji sowieckiej prawo do aborcji dzieci nienarodzonych. Obowiązujące w latach 20. XX wieku hasło brzmiało: „Rozbijając ognisko rodzinne, wymierzamy ostateczny cios ustrojowi burżuazyjnemu”. Rewolucja seksualna oraz odgórnie zaprojektowana przez bolszewików wolna miłość przyniosły opłakane skutki – plagę prostytucji i gwałtów, w tym zbiorowych, plagę niechcianych dzieci i aborcji oraz epidemię chorób wenerycznych, zwłaszcza syfilisu. Nie trudno sobie wyobrazić, że gdy dochodzi do dysfunkcji i upadku rodziny, definiowanej jako podstawowa komórka społeczna, całe społeczeństwo i naród ulegają degeneracji.
„Nikt nikogo nie może być pewny” – czytamy w powieści Droga donikąd Józefa Mackiewicza. Homo sovieticus paraliżuje strach, pojawiają się wciąż ostrzeżenia i podejrzenia: ten pracuje w NKGB/NKED (litewskie NKWD), tamten jest donosicielem, ten jest niepewny, a tamten prowokacyjnie zbyt odważny, ci są już pod obserwacją tajnych służb, a tamci na pewno niedługo będą. Więzy międzyludzkie kruszą się, rozpadają, wyginają – znikają jak słoma w płomieniu wszystkożernego ognia bolszewizmu… Za bolszewika swój człowiek przestaje być swoim – żali się Franciszek popijając wódkę z Karolem i Pawłem. – (…) Bo straszna teraz ludziom siła dana. Takiej siły wprzódy nikt a nikt nie miał. A dziś każdy. I ludzie sami tej siły przelękli się. (…) Każdy jeden, kto tylko chce, może drugiego zgubić. Nie trzeba, jak kiedyś bywało, nożem czy zza węgła albo i w lesie jakim strzelić. Dziś słowem jednym można zgubić. Poszedł z donosem, powiedział co na drugiego i tamten człowiek przepadł. Prawda, że i przedtem można było naszczekać, ale to inna sprawa, za wszystkiem inna rzecz była. Zaraz zapytali, a gdzie dowody? A gdzie świadkowie? A skąd wiesz? A sąd, a tamto i drugie, i trzecie. I jeszcze patrzaj, żeby za swój donos samemu nie przyszło się płacić. A dziś… Powiesz: zapisali i koniec. Ani sądu, ani niczego. (str. 32-33)

Józef Mackiewicz w mundurze ułana 3. Pułku Strzelców Konnych, 1919 ( fotografia z archiwum rodzinnego rodziny Mackiewiczów, zbiory Muzeum Literatury im. A. Mickiewicza w Warszawie)
Bolszewizm w powieściach Mackiewicza jest antycywilizacją. Niszczy kulturę wszystkich narodów, tak jak niszczy wszystkie jednostki. Wszyscy poddawani są hipnozie skondensowanego kłamstwa. Na kłamstwie opiera się cała ideologia bolszewicka. Podobnie zresztą jak u Goebbelsa, głównego propagandzisty Adolfa Hitlera i jego ideologii nazistowskiej, który twierdził, że kłamstwo tysiąc razy powtarzane staje się prawdą.
Aby wychować ludzi na homo sovieticus, dokonano w Rosji Sowieckiej przewrotu gruntowego w takich dziedzinach jak mowa ludzka i znaczenie słów. (…) W głowie zaczyna się kręcić. Jakaż może być dyskusja, gdy wszystko postawione jest właśnie do góry nogami – czytamy w Drodze donikąd. – Słowa mają tu znaczenie odwrotne albo nie mają żadnego. Odbierz ludziom pierwotny sens słów, a otrzymasz ten stopień paraliżu psychicznego, którego dziś jesteśmy świadkami.
Najświeższe wydanie bolszewickiego „Słownika politycznego”, które wpada w ręce Pawłowi, głównemu bohaterowi Drogi donikąd (str. 64), najlepiej ukazuje skalę zmanipulowania pierwotnego znaczenia pojęć: AGENT – Agentura szpiegowska państw kapitalistycznych. W zakres jej działalności wchodzi tajny sabotaż przeciwko ZSRR… AGONIA – W przenośni mówi się o agonii państw kapitalistycznych… (…) BANDYTYZM – Zbrojny napad na ZSRR… (…) WATYKAN – Agentura i ostoja międzynarodowej reakcji, szaleństwa i nienawiści. Dysponuje ogromnymi środkami szpiegostwa i propagandy…
Bohater drugiej części Drogi donikąd Mackiewicza – Tadeusz, wyjaśnia mechanizm bolszewickiego kłamstwa: Jeżeli ty albo ja, albo ktoś z normalnych ludzi w normalnych warunkach zechce na przykład zełgać, że sufit jest nie biały, a czarny, to rzecz wyda się nam zrazu bardzo trudną. Zaczniemy od kołowania, chrząkania, wskazywania na cienie po jego rogach, będziemy tłumaczyć, że w istocie swej nie jest on już tak zupełnie czysto biały… Jednym słowem, będziemy się posługiwać skomplikowaną metodą, która zresztą nie doprowadzi w końcu do celu, bo nikogo nie przekonamy, że sufit jest czarny. Co robią natomiast bolszewicy? Wskazują sufit i mówią od razu: Widzicie ten sufit… On jest czarny jak smoła”. Punkt, dowiedli od razu. Ty myślisz, że to jest ważne dla ludzi, że prawda jest odwrotna? Zapewne tak myślisz. A oni się przekonali na podstawie praktyki, że to wcale nieważne. Że wszystko można twierdzić i że twierdzenie zależy nie od jego treści, a od sposobu jego wyrażenia. I oto widzimy jak dochodzą do następnego etapu, powiadając do ludzi tak: A teraz wyobraźcie sobie, że istnieją podli kłamcy, wrogowie wszelkiej prawdy naukowej, postępu i wiedzy, którzy tak nisko upadli w swym nikczemnym zakłamaniu za pieniądze kapitalistów, że ośmielają się łgać w żywe oczy, że sufit jest biały! … Nie do pomyślenia może być coś jedynie póty, póki istnieje możliwość wytknięcia tego kłamstwa palcem. Z chwilą jednak, gdy palec zostanie sparaliżowany, wszystko staje się do pomyślenia. (…) I wiele milionów powie sobie: ‘Ostatecznie nie ma dymu bez ognia’… Otóż bolszewicy stworzyli: dym bez ognia. ( str. 105-107)
(…)
To, co osiągnęli dziś [bolszewicy] za pomocą swego koła, podstawionego pod strumień skondensowanego kłamstwa, przekonało ich, że stare metody policyjnych prowokacji są zbyteczne. Hitler, gdy napadał na Polskę, przebierał ponoć jakichś tam zbirów w polskie mundury na granicy, którym kazał następnie atakować niemieckie posterunki. Stare, mieszczańskie kawały! Bolszewicy wiedzą, że nie trzeba nic: robić. Wystarczy tylko: powiedzieć… Czy ty myślisz, że jak napadali na Finlandię potrzebowali podstawiać jakiegoś przebranego faceta, który by strzelił do nich pierwszy z linii Mannerheima? Po co! Oni po prostu: powiedzieli. Tylko powiedzieli, że Finowie pierwsi zaczęli strzelać. To wystarczy. Gdyby im dziś potrzebne było wywarcie represji podobnej, jak to było po zabójstwie Kirowa, to sądzisz, że będą czekać na pretekst strzałów albo sami oddadzą strzał prowokacyjny? Nic podobnego! Oni tylko: oświadczą, że taki strzał padł. (Droga donikąd, 1955, str. 109)
Bohater pierwszej części powieści Droga donikąd Józefa Mackiewicza – Karol twierdzi, że bolszewizm nie od radości nieba chce oderwać, a właśnie przeciwnie, od radości ziemi. On nie jest wrogiem, jak to powiada pierwszy z brzegu klecha, życia pozagrobowego, a właśnie życia doczesnego. On niczego nie rozpętał, jak to utrzymywali nasi ojcowie w czasie rewolucji 1917-18 roku, a na wszystko, absolutnie na wszystko nałożył pęta! Ot, co! (str. 15)
Podobne obserwacje pojawiają się u Sergiusza Piaseckiego w powieści Zapiski oficera Armii Czerwonej (Londyn, 1957). Polski gospodarz spod Wilna, stary Maluga, w towarzyskiej rozmowie z ukrywającym się bolszewikiem Michaiłem Zubowem obnaża powody, dla których rewolucja bolszewicka została wywołana w Rosji: Nie po to się dokonała, żeby robotnika i chłopa od eksploatacji uwolnić, lecz po to, żeby ich ogłupić, obrabować, wpędzić w nędzę i zrobić całkowicie niewolnikami. I że tylko dla garstki ludzi ta rewolucja na korzyść wyszła, bo żyją wspaniale. A dla milionów zwykłych obywateli jest to najstraszniejsza katorga. (…) Poza tym wasz rząd nie chce, żeby naród był syty albo miał dostatek. Oni dobrze wiedzą, że człowiek syty zaczyna o czymś innym prócz jedzenia myśleć. A tak to każdy ma tylko tyle, żeby z głodu nie zdechnąć i gołym nie chodzić, i boi się to utracić. A jednocześnie wbijają mu w głowę przez tyle lat, że nigdzie na świecie tak dobrze nie jest jak u nich. (str. 169)

CO ŁĄCZY WYKLĘTYCH PISARZY – ANTONIEGO OSSENDOWSKIEGO, JÓZEFA MACKIEWICZA I SERGIUSZA PIASECKIEGO?
Powieściopisarzy wyklętych w PRL i przemilczanych w III RP, łączy radykalny antykomunizm i ukazana PRAWDA o BOLSZEWIZMIE, zbrodniczym systemie komunistycznym – nastawionym na ekspansję, żyjącym ze zdobyczy i aneksji jak barbarzyńskie mongolskie hordy. Łączy ich również obnażanie PRAWDY o HOMO SOVIETICUS – toksycznym i bezdusznym tworze bolszewickiej inżynierii społecznej.
Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego, Józefa Mackiewicza i Sergiusza Piaseckiego, nazywanych bardami antykomunizmu, łączy również to, że w różnych momentach swego życia każdy z nich został skazany na karę śmierci. Szczęśliwym zbiegiem okoliczności, kara śmierci nie została wobec nich wykonana. Złagodzenie kary lub jej niewykonanie umożliwiło skazańcom poświęcenie ocalonego życia twórczości pisarskiej. Najciekawsze jest to, że to Sergiusz Piasecki uratował życie Józefa Mackiewicza, odmawiając na przełomie 1942 i 1943 roku wykonania wydanego przez AK wyroku śmierci na przyszłym powieściopisarzu.
Za głoszenie prawdy i bycie ideowymi antykomunistami pisarze – Józef Mackiewicz i Sergiusz Piasecki – ponieśli w powojennej komunistycznej Polsce cenę wygnania. Wyjechali z Polski, gdy po roku 1945 ojczyzna znalazła się pod okupacją sowiecką. Zanim dopadli i zniszczyli ich komuniści opuścili na zawsze Polskę. Mackiewicz i Piasecki tworzyli na emigracji do ostatnich chwil życia – Sergiusz Piasecki do śmierci w 1964 roku a Józef Mackiewicz do roku 1985.
Natomiast Antoni Ferdynand Ossendowski miał to szczęście, że zmarł w Polsce, tuż przed wkroczeniem Armii Czerwonej do opustoszałej stolicy w styczniu 1945 roku. Zmarł w Żółwinie pod Warszawą, na skraju Puszczy Kampinoskiej, na skutek wycieńczenia organizmu chorobami i trudnymi warunkami bytowymi pod koniec wojny. Pochowany został w podwarszawskim Milanówku.

Podobne szczęście miał Wacław Sieroszewski, autor sztuki pt. Bolszewicy (niepublikowanej od z 1922 r.!), mówiącej o najeździe komunistów na polski dwór oraz zwycięskiej Bitwie Warszawskiej 1920 roku. Schorowanego i umierającego już pisarza wywiózł z Warszawy, z mieszkania przy ulicy Górnośląskiej 16, w kwietniu 1945 roku syn Andrzej. Wiekowy już legionista, piłsudczyk, senator oraz przede wszystkim powieściopisarz zmarł 20 kwietnia 1945 roku w Piasecznie, w wieku osiemdziesięciu sześciu lat (informacja pozyskana od Jolanty Gurtat, znajomej Krystyny z d. Sieroszewskiej, wnuczki pisarza). Wacław Sieroszewski został pochowany na Starych Powązkach w Warszawie, kwatera 209-2-14.
NARÓD TO LITERATURA
Naród – to nie język, naród – to jego dusza, to jego tęsknoty, jego pieśni, jego literatura. Naród kształtuje się pod wpływem WYCHOWANIA – pisał Józef Mackiewicz (1902-1985) w Drodze donikąd (Monachium, 1955, str. 83).
Państwo sowieckie żyje z ekspansji, ze zdobyczy i aneksji jak mongolskie hordy… Sowieci zabijają duszę – stwierdza prof. Grzegorz Łukomski z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, biograf Józefa Mackiewicza (2022) i Sergiusza Piaseckiego (2021 wydanie pierwsze, 2025 wydanie drugie).
Bogaty dorobek literacki Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego, Józefa Mackiewicza i Sergiusza Piaseckiego na temat zagrażającej ze Wschodu ideologii bolszewickiej jest bezcenny, gdyż niesie w sobie wielki potencjał wychowywania narodu polskiego w odniesieniu do mentalności homo sovieticus, która przez ponad cztery dekady komunistycznego PRL, pozostawiła odciśnięte piętno na umysłach Polek i Polaków. Zmaganie się z postawą homo sovieticus od 1945 roku do 1989 roku, a następnie poprzez kolejne dekady III RP, aż do dnia dzisiejszego jest nieuniknioną konsekwencją kolonialnego zniewolenia naszego kraju przez Moskali… tym razem Moskali komunistów z tak samo wrogiej Polsce, jak za czasów carskich, sowieckiej Moskwy.
Spuścizna literacka Sergiusza Piaseckiego, Józefa Mackiewicza oraz Antoniego Ossendowskiego powinna być postrzegana jako skuteczne narzędzie uświadamiania Polakom, czym jest mentalność homo sovieticus oraz ostrzegania przed wpadaniem w jej sidła. Cały czas borykamy się w naszym narodzie z wywróconymi pojęciami – wolności, demokracji, sprawiedliwości, prawdy, prawa i praworządności… Odwrócenie pierwotnego znaczenia słów, odwrócenie pojęć to niewątpliwie pozostałość po czasach, kiedy Polska była kolonią Związku Radzieckiego.
Ponadto z dorobku polskich pisarzy obnażających zło komunizmu mogą czerpać państwa Zachodu, których mechanizm samoobrony przed wrogimi ideologiami takimi jak neomarksizm wydaje się na tyle uśpiony, że w ostatnim czasie coraz bardziej wpadają w jego sidła.
PRZEMILCZANIE W III RP PIASECKIEGO, MACKIEWICZA, OSSENDOWSKIEGO
Literatura emigracyjna Sergiusza Piaseckiego czy Józefa Mackiewicza w PRL była literaturą nieznaną – wyklętą – wypchniętą z obiegu kulturowego, zakazaną wręcz. Były to prohibity – wspomina prof. Grzegorz Łukomski z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu w wywiadzie IPN z roku 2021. – Poprawność polityczna bardzo zaciążyła na ocenie Sergiusza Piaseckiego i Józefa Mackiewicza, którzy w latach 90. też byli pisarzami przemilczanymi, bo nie pasowali do idei Polski,… do III RP (36. min. wywiadu). Ci, którzy tworzyli tę Rzeczpospolitą wcale nie myśleli, aby Polska zrzuciła z siebie brzemię komunizmu. Oni początkowo dążyli tylko do tego, aby ten komunizm był przyjemniejszy, bardziej sympatyczny. Inaczej mówiąc, żeby zachować przywileje i podzielić się odpowiedzialnością za kraj i… tyle! „Nie będziemy za nic odpowiadać, a będziemy spijać śmietankę, która nam się należy”. „Socjalizm z ludzką twarzą” wylansowały nawet kręgi naszej opozycji w stanie wojennym… Nie wszyscy, bo byli też tacy, którzy myśleli o Polsce zupełnie inaczej, ale były i kręgi zbliżone do dzisiejszej „Gazety Wyborczej”, które lansowały linię, o której mówię.
Tuż po transformacji ustrojowej w 1989 roku, u progu III RP, kiedy wydawało się, że cenzura literacka powinna wraz z komuną odejść do lamusa, dziennik „Gazeta Wyborcza” na czele z redaktorem naczelnym Adamem Michnikiem, uchodzącym za antykomunistycznego opozycjonistę i człowieka „Solidarności”, rozpoczyna w swojej gazecie, określanej mianem opiniotwórczej, atak na emigracyjnego pisarza Józefa Mackiewicza. Adam Michnik, jak by nie patrzeć, o korzeniach komunistycznych sięgających Komunistycznej Partii Polski, KPP, uznał, że powieściopisarz Józef Mackiewicz nie jest odpowiednim nauczycielem dla narodu polskiego i należy go zohydzić czytelnikom w Polsce, aby odnotowana pod koniec lat 80-tych w drugim obiegu duża poczytność jego powieści spadła w III RP do minimum.
Gwoli przypomnienia, pod koniec lat 80-tych powieści Józefa Mackiewicza cieszyły się dużym zainteresowaniem podziemnych, wydających poza cenzurą, wydawnictw bezdebitowych, czyli bez debiutu, bez należnej pisarzowi publicznej premiery czy samizdatów – z rosyjskiego wydawnictw samodzielnych. Kilka tygodni po śmierci Józefa Mackiewicza, 8 marca 1985 roku brytyjska gazeta „Times” napisała we wspomnieniach o pisarzu (obituary), że w Polsce poza cenzurą wydano pięć książek Józefa Mackiewicza, a podziemne pismo „Arka” z Krakowa przyznało pisarzowi nagrodę literacką.
Do historii przeszły deprecjonujące Mackiewicza słowa redaktora Michnika o tępym zoologicznym antykomunizmie pisarza. Michnik nie poprzestał na nagonce i opluwaniu oraz umniejszaniu dorobku literackiego Józefa Mackiewicza. Czytelników, sięgających po jego książki i gloryfikujących pisarza, obarczał odpowiedzialnością za nadchodzące schamiałe barbarzyństwo, do którego książki Mackiewicza miały rzekomo prowadzić. (Włodzimierz Bolecki, Ptasznik z Wilna, Kto się boi Mackiewicza? Z Dziejów III RP, str. 625-29)
Należy pamiętać, że w tym samym czasie, w 1991 roku, publicyści „Gazety Wyborczej” wychwalali twórczość komunistów takich jak premier Mieczysław Rakowski czy propagandzista stanu wojennego – Jerzy Urban. Szefa tajnej i znienawidzonej przez Polaków Służby Bezpieczeństwa – gen. Czesława Kiszczaka obierano za wzór honoru, a dyktatora stanu wojennego – gen. Wojciecha Jaruzelskiego promowano na nauczyciela patriotyzmu dla narodu polskiego! Taka postawa wpływowej wówczas „Gazety Wyborczej” zamknęła usta dziennikarzom innych mediów na kolejną dekadę. Do tego stopnia zastraszyła świat mediów, prasy i pisarzy, że prof. Włodzimierz Bolecki, historyk literatury polskiej, autor biografii Józefa Mackiewicza pt. Ptasznik z Wilna, pod pierwszym wydaniem w roku 1991 nie podpisał się swoim nazwiskiem! Z obawy przed nagonką medialną podpisał się jedynie pseudonimem – Jerzy Malewski. Dopiero w roku 2007 roku, przy okazji drugiego wydania Ptasznika z Wilna, czytelnicy poznali prawdziwe nazwisko autora.
Nie należy zapominać o wielce krzywdzącym i wypaczającym najnowszą historię Polski negatywnym stosunku środowiska Adama Michnika do zrywów wolności Polaków, takich jak Powstanie Warszawskie czy powstanie Antykomunistyczne Żołnierzy Wyklętych. Przez kilka dekad „Gazeta Wyborcza” utrzymywała szkodliwą, z punktu wychowywania narodu polskiego, narrację historyczną nazywaną „pedagogiką wstydu”, wyolbrzymiającą negatywne polskie cechy narodowe, ukazującą Polaków jako zbrodniarzy, w tym współwinnych Holocaustowi Żydów w czasie drugiej wojny światowej, oraz generalnie uwypuklającą ciemne plamy polskiej historii. Negatywny stosunek do pisarza Józefa Mackiewicza oraz przemilczanie Antoniego Ossendowskiego i Sergiusza Piaseckiego wpisują się w całokształt działalności „Gazety Polskiej”, negatywnie nastawionej do większości polskich bohaterów, patriotów, piewców polskości i polskiej duszy – obrońców prawdy i wolności, w pierwotnym znaczeniu tych słów.
W 2002 roku, z inicjatywy dziennika „Rzeczpospolita”, ustanowiono literacką nagrodę im. Józefa Mackiewicza, która przerwała zmowę milczenia dziennikarzy i rozpoczęła proces przywracania pisarza do pamięci zbiorowej Polaków.
W drugim wydaniu monografii o Józefie Mackiewiczu Ptasznik z Wilna z 2007 roku, podpisanej już prawdziwym nazwiskiem – Włodzimierz Bolecki, autor zwraca uwagę na ciekawą anegdotę, będącą ustną relacją prof. Piotra Pawła Wieczorkiewicza. Mianowicie, w roku 1988 delegacja Polskiego Towarzystwa Historycznego złożona z trzech historyków, profesorów: Piotra Pawła Wieczorkiewicza, Andrzeja Zahorskiego oraz Andrzeja Zakrzewskiego spotkała się z gen. Jaruzelskim. Podczas rozmowy jeden z historyków zapytał generała [komunistę i dyktatora stanu wojennego]: Kto – zdaniem generała – jest najwybitniejszym polskim pisarzem historycznym. Generał bez zastanowienia odpowiedział: „Mackiewicz”. Sekretarz generała chciał tę odpowiedź uzupełnić, pytając: „Cat?” [sympatyzujący z komunistami brat Stanisław Mackiewicz „Cat”]. Na co gen. Jaruzelski: „Nie, Józef. Józef Mackiewicz” (str. 629).

Józef Mackiewicz z córką Haliną, Wilno, Ostra Brama, 1938 rok
Do przemilczania twórczości Józefa Mackiewicza przyczyniło się odebranie przez sąd w 2008 roku praw autorskich córce pisarza – Halinie Mackiewicz, na rzecz przyjaciółki Mackiewiczów – Niny Karsov Szechter z Londynu, stryjenki Adama Michnika. Ponadto Szechter cały czas sprzeciwia się temu, aby inne wydawnictwa niż londyńskie Wydawnictwo Kontra, którego jest właścicielką, drukowały w Polsce powieści Józefa Mackiewicza, gdyż jej zdaniem autor by sobie tego nie życzył (!). Książek Józefa Mackiewicza w polskich księgarniach jest mało, wręcz jak na lekarstwo. Szechter tłumaczy to bardzo pokrętnie. Na wstępie każdego egzemplarza drukowanego przez Wydawnictwo KONTRA w Londynie czytamy:
Decyduję się na sprzedawanie w Polsce publikowanych przez londyńskie wydawnictwo KONTRA dzieł Józefa Mackiewicza wbrew woli zmarłego Pisarza i wbrew własnym przekonaniom. Józef Mackiewicz wierzył, że nigdy nie zrobię niczego, co byłoby niezgodne z Jego wolą – dlatego zostałam jedyną spadkobierczynią praw autorskich. Dziś podejmuję taką decyzję, bo nie mam innych możliwości chronienia tych praw, a zachowanie ich uważam za swój najważniejszy obowiązek.
Po ogłoszeniu w sierpniu 2008 roku wyroku Sądu Apelacyjnego w Warszawie, kończącego trwający czternaście lat proces z powództwa córki Haliny Mackiewicz o prawa autorskie do książek Józefa Mackiewicza, siostrzeniec braci Mackiewiczów – Kazimierz Orłoś, zaangażowany w proces po stronie swojej kuzynki Haliny, pisał: Nina Karsov uczyniła z Józefa Mackiewicza osobę nienormalną, twórcę, który nie chciałby, aby jego książki były czytane w Polsce demokratycznej i wolnej.

Józef Mackiewicz z córką Haliną
Rok 2022 – ustanowiony przez Sejm RP – Rokiem Józefa Mackiewicza, w związku z 120. rocznicą urodzin pisarza. Ukazuje się biografia Józefa Mackiewicza autorstwa profesora Grzegorza Łukomskiego z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Rok 2024 – ustanowiony przez Sejm RP – Rokiem Sergiusza Piaseckiego, w związku z 60. rocznicą śmierci pisarza. W 2005 roku zostaje wznowiona biografia Sergiusza Piaseckiego autorstwa prof. Grzegorza Łukomskiego, po raz pierwszy wydana w roku 2021.
W 2023 roku dr Karol Nawrocki, prezes IPN, przeprowadził wywiad w TVP3 z synem pisarza – Władysławem Tomaszewiczem, profesorem fizyki Politechniki Gdańskiej, odnowił grób pisarza z białego marmuru w Hastings w Anglii oraz rozpoczął starania o sprowadzenie przez IPN szczątków emigracyjnego pisarza do Polski.
Gwoli ścisłości, nazwisko Tomaszewicz, które nosi syn pisarza, było ostatnim nazwiskiem konspiracyjnym Sergiusza Piaseckiego, który z fałszywymi dokumentami na nazwisko Jan Tomaszewicz opuścił Wileńszczyznę 8 maja 1945 roku, trafił do Gdańska, aby 30 kwietnia 1946 roku na zawsze wyjechać z Polski.

Ponowny pochówek Sergiusza Piaseckiego, tym razem już w Polsce, z najwyższymi honorami i przemową Prezydenta RP nad grobem pisarza, odbył się na Powązkach Wojskowych 29 września 2025 roku. Z ramienia Stowarzyszenia Marki-Pustelnik-Struga w pogrzebie pisarza uczestniczyła Bogusława Sieroszewska w stroju mazowieckim z szafy parafii Świętego Izydora w Markach.
UPAMIĘTNIENIE ANTONIEGO FERDYNANDA OSSENDOWSKIEGO
Antoni Ferdynand Ossendowski nie został jeszcze nigdy upamiętniony przez Sejm Rzeczypospolitej Polskiej. Jednak jako jedyny z trójki pisarzy został uczczony w Warszawie tablicą pamiątkową na domu, w którym mieszkał w czasie drugiej wojny światowej. Odsłonięcie tablicy na kamienicy przy ulicy Grójeckiej 27, w dzielnicy Ochota miało miejsce w 2006 roku. Niestety, Ossendowski, bard antykomunizmu, autor publikowanej w 1930 roku na całym świecie pierwszej biografii Lenina, nie mógł zostać podpisany na tablicy zgodnie z prawdą jako antykomunista. Mieszkańcy kamienicy bezwzględnie zażądali usunięcia kluczowego słowa z inskrypcji. Trzeba pamiętać, że Grójecka 27 to kamienica, gdzie w czasie wojny w podziemiach mieściła się kwatera dezerterów Armii Czerwonej, barbarzyńców i gwałcicieli z SS RONA. W piwnicy mieli katownię, gdzie torturowali i gwałcili mieszkanki Ochoty. Po wojnie – katownia przeszła w ręce NKWD i była wykorzystywana do podobnych celów. Postawa mieszkańców sugeruje o braku odcięcia się od komunistycznej przeszłości i niechlubnych użytkowników kamienicy przy Grójeckiej 27.


Józef Mackiewicz i Sergiusz Piasecki bardzo krótko przebywali w Warszawie. W roku akademickim 1921/22 Mackiewicz studiował nauki przyrodnicze. Natomiast Piasecki przebywał w stolicy krótko po wyjściu z Więzienia Ciężkiego w Świętym Krzyżu, na Łysej Górze w Świętokrzyskim w 1937 roku, kiedy książka Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy napisana dwa lata wcześniej za kratami, stała się bestsellerem.
POCHODZENIE POJĘCIA HOMO SOVIETICUS
Wikipedia podaje, że pojęcie homo sovieticus ukuł Aleksander Zinowiew, rosyjski filozof, profesor Uniwersytetu Moskiewskiego, który za antyradzieckie książki satyryczne, krytyczne wobec Breżniewa i życia społecznego w ZSRR, był prześladowany wraz z bliższą i dalszą rodziną, pozbawiony tytułów naukowych oraz środków do życia. W sierpniu 1978 roku wyemigrował z żoną i córką na Zachód, do Monachium. W 1981 roku napisał i wydał książkę Homo sovieticus, aby opisać i wyjaśnić Zachodowi mechanizmy działania człowieka radzieckiego. Mentalność skażonej ludzkiej natury – homo sovieticus – Zinowiew obrazuje na przykładzie radzieckich emigrantów, czytaj agentów, zamieszkujących specjalnie przeznaczony dla nich w Monachium pensjonat, którzy starają się, jak tylko potrafią, zamącić w głowie zachodniemu kontrwywiadowi (str. 7). Książka została przetłumaczona na wiele języków, w tym na język polski. Wersja polska została wydana w Londynie w maju 1984 roku przez Wydawnictwo POLONIA BOOK FUND LTD.

Zinowiew sugeruje w swojej książce, że pojęcie homo sovieticus zostało ukute na Zachodzie, aby odróżnić odczłowieczony twór bolszewickiej inżynierii społecznej – skażoną naturę ludzką – od rozumnego człowieka, którego naukowcy od 1758 roku określają jako homo sapiens:
„Na Zachodzie ludzie mądrzy i wykształceni nazywają nas homo sovieticus. Szczycą się, że odkryli istnienie tego typu człowieka i wymyślili dlań tak piękną nazwę. Przy czym używają tej nazwy w sensie dla nas poniżającym i pogardliwym. Nie mogą zrozumieć, że myśmy dokonali czegoś więcej – pierwsi wyhodowaliśmy ten nowy typ człowieka, a Zachód dopiero pięćdziesiąt lat później wprowadził nowe słówko i ceni ten swój wkład do historii o wiele wyżej od tego, czego dokonaliśmy my. Pycha Zachodu jest żartu warta. No cóż, jak homo sovieticus – to homo sovieticus! Ja posunę się jeszcze dalej i przytrę Zachodowi nosa. Wprowadzę wygodny skrót tego przydługiego terminu: homosos. Przynajmniej brzmi po radziecku” (str. 34).
W latach lat 80-tych XX w. Sowieci licznie opuszczali Rosję Sowiecką, wyjeżdżając na Zachód. W książce Homo sovieticus Zinowiewa czytamy, jak człowiek radziecki przybywa zza Żelaznej Kurtyny do krajów zachodnich i udaje dysydenta uciekającego przed komunizmem, a tak naprawdę zajmuje się tworzeniem siatki kontaktów na przyszłość oraz szeroko pojętą dezinformacją, typową dla agentury komunistycznej. Zjawisko wyjazdu tzw. dysydentów na Zachód stało się tak powszechne w czasie Zimnej Wojny trwającej czterdzieści lat, 1947 – 1991, że zaczęto je postrzegać jako zorganizowaną akcję KGB, prawdopodobnie o nazwie „Operacja Emigracja”, czemu Zinowiew stara się zaprzeczać w swojej książce, ale nie brzmi przekonująco. Sam filozof wielokrotnie przyznaje się do bycia człowiekiem radzieckim, więc dezinformację ma w swoim DNA.
Zinowiew wielokrotnie definiuje człowieka radzieckiego jako człowieka – tak giętkiego i plastycznego, że wydaje się zupełnie pozbawiony kręgosłupa. Włada stosunkowo dużą amplitudą wahań społeczno-psychologicznych stanów i ocen. Posiada jednak również zdolność osiągania pewnego średnio-normalnego stanu. (…) może uważnie wysłuchać waszej mowy demaskującej bolączki radzieckiego społeczeństwa i zgodzić się z wami w zupełności. Lecz proszę nie śpieszyć się z wyciąganiem wniosku, że udało się wam go wyrwać spod działania propagandy i nawrócić na waszą wiarę. Może wam sam przytoczyć masę przykładów utrzymanych w duchu waszej przemowy, a nawet wypowiedzieć się o swoim społeczeństwie jeszcze ostrzej. Lecz od tego wcale nie przestanie być homososem [homo sovieticus]. (…) Homosos może na przykład, szczerze zgodzić się na współpracę z wami. Lecz proszę nie śpieszyć się z gratulowaniem sobie sukcesu. On doniesie na was natychmiast i tak samo szczerze. (str. 167)
Oprócz Aleksandra Zinowiewa, który sam nazywa siebie homo sovieticus (str. 13), innym znanym na całym świecie człowiekiem radzieckim, który przeszedł podobną drogę na Zachodzie jest Władimir Putin – agent KGB, szkolony w Moskwie, aby kłamać i zabijać. Wiemy, że od 1985 roku mieszkał w niemieckim Dreźnie przez pięć lat, spotykał się z agentami KGB oraz zajmował nawiązywaniem nowych kontaktów operacyjnych i rekrutacją nowych agentów sowieckiego wywiadu. Kontakty, które nawiązał w tamtym czasie z pewnością pomogły mu rozwinąć bliskie kontakty gospodarcze Rosji z Niemcami w postaci Nord Stream 1 i Nord Stream 2, kiedy został premierem w sierpniu 1999 roku, a potem przez ponad ćwierć wieku naprzemiennie prezydentem i premierem neoimperialnej Rosji.
JEDYNIE PRAWDA JEST CIEKAWA
„Jedynie prawda jest ciekawa” to cytat z powieści Kontra Józefa Mackiewicza, wydanej w Paryżu w 1957 roku. Te najczęściej cytowane dzisiaj słowa Józefa Mackiewicza, wydobyte na światło dzienne przez biografa pisarza – prof. Włodzimierza Boleckiego, najlepiej charakteryzują Józefa Mackiewicza, który całe swoje życie poświęcił na dociekaniu prawdy i obnażaniu zakłamania homo sovieticus.
W 1943 roku, za zgodą polskich władz podziemnych, Józef Mackiewicz udał się do Katynia, aby być świadkiem odkrycia grobów polskich oficerów, pomordowanych przez bolszewików na polecenie Józefa Stalina i Ławrientija Berii. Prof. Grzegorz Łukomski z Poznania słusznie zauważa, że fakt wysłania Mackiewicza do Katynia jako przedstawiciela podziemnego państwa polskiego, świadczy o dużym zaufaniu, jakim polskie władze w Londynie darzyły pisarza oraz o oczyszczeniu jego osoby od zarzutu kolaborowania z Niemcami, za który kilka miesięcy wcześniej sąd podziemny armii Krajowej w Wilnie skazał go na śmierć.
To, co Mackiewicz zobaczył w czasie ekshumacji polskich oficerów w Katyniu, a potem opisał w raporcie, zaważyło na dalszym jego życiu. Ujawnieniu prawdy o Katyniu Mackiewicz poświęcił całe swoje życie. Na zlecenie gen. Andersa napisał książkę Zbrodnia Katyńska w świetle dokumentów 1945-1946. Była to pierwsza, szczegółowo udokumentowana praca polskiego autora wskazująca na Stalina i NKWD jako sprawców mordu katyńskiego. Została wydana w Londynie z przedmową gen. Andersa już w 1948 roku. W 1952 roku Józef Mackiewicz, jako jeden z głównych świadków zbrodni katyńskiej, zeznawał w USA przed Specjalną Komisją Śledczą do Zbadania Faktów, Dowodów i Okoliczności Mordu w Lesie Katyńskim Izby Reprezentantów Kongresu Stanów Zjednoczonych tzw. Amerykańską Komisją MADDENA.
ANTONI FERDYNAND OSSENDOWSKI

Według inskrypcji na grobie w Milanówku Antoni Ferdynand Ossendowski (1878-1945) urodził się w Witebsku. Wikipedia podaje miejscowość Lucyn, w guberni witebskiej, dzisiaj północno-wschodnia Białoruś. Ossendowski pochodził z rodziny lekarzy i nauczycieli, o korzeniach tatarskich i szlacheckich, herbu chytry Lis. Gimnazjum ukończył na Podolu, w Kamieńcu Podolskim. W Paryżu studiował chemię na Sorbonie, gdzie poznał Marię Skłodowską-Curie. Powrócił do Rosji, na Syberię i pracował jako docent na uniwersytecie w Tomsku, ale nie zrobił kariery naukowej, gdyż już wtedy jego pasją życiową były podróże. Ossendowski był świadkiem rewolucji bolszewickiej, którą opisał w dwóch najlepszych swoich książkach Lenin (1930) i Ludzie, zwierzęta, bogowie (Nowy York, 1921, Londyn, 1922, Warszawa, 1923). W 1920 roku Ossendowski uciekł z bolszewickiej Rosji przez Syberię, Mongolię, Chiny do Nowego Yorku. Opublikowana w 1921 roku w języku angielskim książka Beasts, Men and Gods, opisująca tę ucieczkę, przyniosła Ossendowskiemu światową sławę i osiągnęła rekordową liczbę dziewiętnastu tłumaczeń na języki obce. Rok później wydana została również w Anglii. Po powrocie do Polski, Ossendowski wydał swój bestseller również w języku polskim w roku 1923, pod tytułem Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów. W 2020 roku wydawnictwo Miles z Krakowa wydało powieść pod jeszcze nieco zmienionym tytułem – Ludzie, zwierzęta, bogowie.
Gwoli ścisłości, Ossendowski początkowo pisał w języku rosyjskim, następnie w angielskim, aż w końcu po polsku. Pierwszą powieścią w języku polskim była powieść napisana jeszcze w 1911 roku – W ludzkim pyle, która zyskała przychylną ocenę słynnego na całym świecie rosyjskiego pisarza Lwa Tołstoja. Powieść mówi o pobycie Ossendowskiego w więzieniu carskim, do którego trafił za organizowanie antycarskich protestów w mieście Harbin w dalekiej Rosji, na szlaku Kolei Wschodniochińskiej. W dalekiej Mandżurii Ossendowski sprzeciwiał się carskim represjom w Królestwie Kongresowym wobec Polaków, dopominających się w Warszawie wolności na polskiej ziemi. Trzeba pamiętać, że początkowo Ossendowski skazany został na karę śmierci, której uniknął dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności. Wykonanie wyroku zostało wstrzymane, a kara śmierci zamieniona na karę więzienia.
Ossendowski płynnie władał 7 językami i choć mieszkał w młodości na Podolu, potem w azjatyckiej Rosji, to Polska była jego ojczyzną. Po powrocie z Nowego Yorku do Warszawy w 1922 roku Ossendowski wziął ślub w kościele ewangelickim Św. Trójcy w Warszawie ze swoją młodzieńczą miłością – Zofią z Iwanowskich. Osiadł w stolicy, ale intensywnie podróżował, opisując swoje przygody i wojaże w książkach podróżniczych wydawanych w języku polskim. W dwudziestoleciu międzywojennym Ossendowski był bardzo płodnym pisarzem. Pisał po dwie powieści rocznie. Na przestrzeni 40 lat twórczości napisał 80 powieści. Był piątym pisarzem na świecie pod względem popularności i liczby nakładów książek. Sprzedał 80 milionów egzemplarzy. Był niewątpliwie wspaniałym ambasadorem polskości w okresie międzywojennym. Książki podróżnika i reportażysty Ossendowskiego pełne przygód na wielkim azjatyckim stepie przybliżały Polakom odległe kraje i krainy. Zrobił błyskotliwą karierę reportażysty opisując w swoich książkach rejony, w których nikt nigdy wcześniej nie był. Stworzył polską literaturę podróżniczą. Ossendowski jako odkrywca był niewątpliwie polskim Marco Polo albo polskim Indiana Jones.

W książce Lenin z 1930 roku Ossendowski jako pierwszy na świecie obnażył, czym naprawdę była komunistyczna rewolucja październikowa. Pisarz podał mnóstwo przykładów, przejmujących opisów terroru, mordów, agresji, rozpadu rodziny oraz wyuzdania i pijaństwa wprowadzonych przez komunizm wręcz przymusowo. Pisarz widział na własne oczy, jak bolszewicy przez morze krwi torowali sobie drogę do władzy. Obserwował masowe mordy na niewyobrażalną dotąd skalę sterowane przez Lenina, który uczył się technik ludobójstwa i podstaw totalitaryzmu jeżdżąc do Francji i analizując rzeź 170 tysięcy katolików, drobnej szlachty i chłopów dokonaną w miejscowości Wandea u ujścia Loary w latach 1793-96.

Pod koniec swojej książki autor próbuje dać iskierkę nadziei czytelnikowi, że może da się wszystko jeszcze odkręcić, że ten ustrój to kolos na glinianych nogach, który wcześniej czy później musi upaść, bo jest antyludzki, doprowadzając do skażenia natury ludzkiej. Ossendowski zasugerował, że rewolucja bolszewicka w końcu przegra, sama się zaorze, szczególnie wobec buntu chłopów, którym kolektywizacja zabrała ziemię. Nastąpi [taki dzień]! Przewidzieć go tylko na razie nie można, bo, powtarzam, nasz chłop ma zdumiewającą cierpliwość! (str. 582). Niektórzy podejrzewają, że Stalin przeczytał książkę Ossendowskiego, którą przecież przetłumaczono na wiele języków i czytano na całym świecie z wielkim zaciekawieniem. Przeczytał i wyczuł zagrożenie ze strony chłopów. Faktem jest, że w nadchodzących latach Stalin przyśpieszył walkę szczególnie z tą klasą społeczną. Rozpoczęto masowe zsyłki chłopów do gułagów na dalekiej Syberii. Według pisarza i noblisty – Aleksandra Sołżenicyna, zbrodnicze działania Stalina wobec chłopów pochłonęły 15 milionów istnień ludzkich. Masowa kolektywizacja na Ukrainie doprowadziła do Wielkiego Głodu w latach 1932-33.
Jak już było wspomniane, w czasie drugiej wojny światowej Ossendowski mieszkał w Warszawie na Ochocie, przy ulicy Grójeckiej 27. Zmarł 3 stycznia 1945 roku, w wieku 67 lat. Na swoje szczęście zmarł na dwa tygodnie przed wkroczeniem Armii Czerwonej do Warszawy. Ossendowski był na liście proskrypcyjnej NKWD za książkę Lenin, obnażającą prawdę o wodzu rewolucji bolszewickiej. Po wkroczeniu do Milanówka pod Warszawą, NKWD nakazało grabarzowi otworzyć grób i trumnę pisarza, kolbą wybito mu zęby, aby siłą sprowadzony dentysta potwierdził tożsamość Ossendowskiego. Z pewnością gdyby pisarz nie był umarł, zostałby rozstrzelany na miejscu albo zesłany na białe niedźwiedzie.
Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego powinny zazdrościć nam inne nacje. Przed wojną miał najwięcej nakładów, tłumaczeń, wznowień książek, więcej niż Henryk Sienkiewicz czy Stefan Żeromski. Jego rekord pobił w ostatnich dekadach tylko Dzienniczek Siostry Faustyny – podaje biograf Ossendowskiego, Witold Michałowski (Zysk i S-ka, 2015). Nagle po wojnie jego wszystkie publikacje zostały usunięte z bibliotek i przekazane do spalenia. PRL całkowicie ocenzurował Ossendowskiego, więc zakazane były jakiekolwiek wznowienia jego książek. Jedyne miejsce, gdzie zachowała się wzmianka o Ossendowskim to przedwojenny komiks Kornela Makuszyńskiego Przygody Małpki Fiki Miki. Ossendowski przetrwał w wznawianym w 1958, 1960 czy 1978 roku tekście: Uciekają aż się kurzy do rannego słońca blasku, nagle patrzą co to znaczy – ludzka głowa leży w piasku. Odkopali go czym prędzej do murzyńskiej wiodą wioski, a tam krzyczą: „Niech nam żyje, pan profesor Ossendowski”.

O tym wszystkim można dowiedzieć się z filmu dokumentalnego Grzegorza Brauna – Errata do biografii Antoni Ferdynand Ossendowski, który bardzo polecam.
Jak już było wspomniane, publikacją, która najbardziej rozwścieczyła bolszewików była bardzo realistyczna biografia Lenina – wodza Rewolucji Październikowej 1917 roku. Była to pierwsza na Zachodzie literacka próba rewizji mitu Lenina – geniusza chamstwa i bezczelności, który parł do przodu po swoje, nurzając w morzu krwi i nędzy miliony ludzi. Ossendowski nakreślił obraz Lenina jako wodza odpowiedzialnego za masowe ludobójstwo na niespotykaną dotąd skalę, przewyższającą ludobójstwo rewolucji francuskiej, gdyż „CzeKa” Dzierżyńskiego miała dużo większą przepustowość niż francuska gilotyna.
Ossendowski nie tylko obserwował jak rewolucja bolszewicka rozpętuje wojnę domową w Rosji, ale również czynnie współpracował z dowództwem Białych oficerów rosyjskiej marynarki wojennej; był m.in. doradcą admirała Aleksandra Kołczaka. Ponadto poznał ostatniego mongolskiego chana, barona von Ungern-Sternberga, i rzekomo nawet wiedział, gdzie został ukryty jego legendarny, nieodnaleziony do dzisiaj skarb (Ossendowski Podróż przez życie, Witold Michałowski, Zysk i S-ka, 2025). W czasie działalności konspiracyjnej przeciwko bolszewikom, Ossendowski brał udział w przekazaniu na Zachód oficerowi amerykańskiego wywiadu – Edgarowi Sissonowi teki z korespondencją, którą prowadzili czołowi przywódcy partii bolszewickiej z niemieckim sztabem generalnym. Dokumenty Sissona wykazywały, że Lenin był agentem wywiadu niemieckiego, a działalność partii bolszewickiej finansowana była za niemieckie pieniądze. Po upadku admirała Kołczaka, Ossendowski był poszukiwany przez bolszewicką policję polityczną (CzeKa), dlatego uciekał przez Mongolię do Nowego Yorku. Całe życie żył w obawie, że funkcjonariusze CzeKa w końcu go dopadną.
Na koniec warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden szczegół w książce Lenin. Ossendowski nawiązuje do marzenia Lenina o podboju całego świata przez Armię Czerwoną oraz o podboju Europy przez Afrykańczyków, dokonujących niszczycielskiej inwazji i wytaczających otwartą walkę z wartościami chrześcijańskimi. Czy dokonująca się w ostatniej dekadzie inwazja nielegalnych nachodźców… uchodźców z Afryki i krajów muzułmańskich nie jest spełnieniem marzeń Lenina w naszych czasach i na naszych oczach?
Zaczniemy nową grę! – Urwał nagle i umilkł na chwilę. Ale ten nieuchwytnie krótki moment wystarczył, aby myśl Lenina pędem błyskawicy obiegła, opasała cały świat. Ujrzał łuny nad Indiami, a huk i zgiełk bitwy walczył z odgłosami burzy szalejącej nad szczytami Himalajów. Miliony żółtych wojowników, jak potworne fale, mknęły na Zachód. Czarne hordy Murzynów wdzierały się do Europy od południa, pozostawiając po sobie zgliszcza i pobojowiska. Zaczniemy nową grę! – powtórzył Lenin, uderzając pięścią w stół. (str. 553, Wydawnictwo Zysk i s-ka, Poznań 2012)
Plany podmiany społeczeństwa Europy na wrogich chrześcijaństwu, najczęściej muzułmańskich, uchodźców, czytaj nachodźców, są obecnie forsowane przez lewicowych aktywistów, na przykład w Hiszpanii przez Irenę Montero, poseł Partii Podemos z Saragossy, która jednocześnie dopuszcza się zohydzania rdzennych mieszkańców Europy, nazywając ich faszystami. Podobne głosy wyczekiwania na podmianę społeczeństwa słychać w Polsce. Europoseł Krzysztof Śmieszek z Partii Nowa Lewica w Polsce, czy socjolog Sławomir Sierakowski, publicysty lewicowej „Krytyki Politycznej”, czekają na czasy, kiedy duża fala uchodźców z Afryki stanie się nowymi wyborcami europejskiej lewicy. W ten sposób ziściłoby się kolejne marzenie Lenina o opanowaniu Europy i świata przez lewicową ideologię bez Boga i rodziny.
Wywiad z synem Piaseckiego
O Sergiuszu Piaseckim najlepiej opowie jego syn oraz sam dr Karol Nawrocki, który w roku 2023, będąc prezesem IPN, przeprowadził wywiad z Władysławem Tomaszewiczem. Dr Karol Nawrocki od lat zaczytuje się powieściami Sergiusza Piaseckiego, który odsiadując przed wojną karę więzienia w Świętym Krzyżu w Kieleckiem, przeszedł swój Damaszek… swoją metanoię, przeobrażając się z przemytnika odbywającego karę w pisarza debiutującego w 1937 roku bestsellerową powieścią Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy. Z biografii dra Karola Nawrockiego, dzisiaj Prezydenta RP, wiemy, że w przeszłości zajmował się resocjalizacją osób skazanych i odsiadujących wyroki, prowadząc zajęcia w zakładach karnych. Niewątpliwie Sergiusz Piasecki, czytający Biblię i uczący się w celi literackiego języka polskiego, był jednym z najczęściej przytaczanych przez dra Nawrockiego przykładów przemiany duchowej człowieka niegdyś pogubionego, z którego więźniowie mogą dzisiaj czerpać wzorce do naśladowania.
Biografia z 2021 roku – Sergiusz Piasecki, Przestrzenie wolności antykomunisty ideowego autorstwa prof. Grzegorza Łukomskiego również jest godna polecenia.
Przemowa Prezydenta RP dra Karola Nawrockiego nad nowym grobem pisarza Sergiusza Piaseckiego na Powązkach Wojskowych w Warszawie.
A JEŚLI KOMU DROGA OTWARTA DO NIEBA, TYM, CO SŁUŻĄ OJCZYŹNIE – przypomniał słowa Jana Kochanowskiego ks. Biskup Wiesław Lechowicz na mszy pogrzebowej 29 września 2025 roku w katedrze polowej WP przy ulicy Długiej w Warszawie, nad trumną ze szczątkami pisarza Sergiusza Piaseckiego, które IPN sprowadził do Polski z nadmorskiej miejscowości Hastings w Anglii. Pisarz, którego myśl polityczna stawia go w pierwszym szeregu tych, którzy polskość cenili najwyżej, spoczął w nowym grobie z białego marmuru, ozdobionym – na wzór grobu angielskiego – Wielkim Wozem, fragmentem Gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy oraz z angielską inskrypcją WRITER. Pisarz Wyklęty – Sergiusz Piasecki – spoczął na Powązkach Wojskowych w Warszawie w szczególnym miejscu, a mianowicie przy grobie Żołnierza Wyklętego – mjra Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”.
Tekst: Bogusława Sieroszewska
Tekst wykorzystany w prelekcji 21 listopada 2025 roku w Centrum Aktywności Fabryczna 3 w podwarszawskich Markach przez Stowarzyszenie Marki-Pustelnik-Struga. Cykliczne spotkania historyczne odbywają się w każdy trzeci piątek miesiąca.
PODZIĘKOWANIA:
– Zbigniewowi Paciorkowi, prezesowi Stowarzyszenia Marki-Pustelnik-Struga za podzielenie się wspomnieniami o tajnych spotkaniach na plebanii parafii Świętego Izydora w Markach odbywanych w roku 1982 oraz za zainspirowanie do podjęcia na spotkaniu dyskusyjnym w CAF3 tematu homo sovieticus na przykładzie zakazanej i przemilczanej literatury polskiej.
– Dorocie Sieroszewskiej-Billet z Londynu za relację z prelekcji antykwariusza z Rynku w Krakowie – Rolanda Zawieruckiego pt. Banned Books, Secrets & Spies London at the Centre of The Secret World of Smuggling Books during the Cold War wygłoszoną w Ognisku Polskim w Londynie 8 października 2025 roku. Prelekcja dotyczyła cenzury w PRL, zakazanych publikacji, samizdatów, wydawanych głównie w Londynie, a w komunistycznej Polsce w drugim obiegu, autorstwa Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego, Sergiusza Piaseckiego, Józefa Mackiewicza, Georga Orwella, etc.
– śp. Janowi Fundamentowi z Marek za polecenie i pożyczenie w 2009 roku książki „ Lenin” Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego,
– mężowi Dariuszowi za nieustające promowanie twórczości Józefa Mackiewicza i Sergiusza Piaseckiego oraz za dzielenie się z innymi swoim bogatym księgozbiorem.
– Jolancie Staniszewskiej z Marek za podarowaną w 2009 roku biografię Józefa Mackiewicza – PTASZNIK Z WILNA z 2007 r. autorstwa prof. Włodzimierza Boleckiego,
– Annie Glińskiej, polonistce i dziennikarce z FSO, korektorce Rocznika Mareckiego tom II, za zachęcenie w 2002 roku mojej rodziny, Taty Edwarda, męża Dariusza, do czytania powieści Józefa Mackiewicza.
– dr Karolowi Nawrockiemu, Prezesowi IPN, dzisiaj Prezydentowi RP, za sprowadzenie szczątków Sergiusza Piaseckiego i promocję jego antykomunistycznej twórczości oraz ostrzeganie Polaków i przywódców całego świata o złych intencjach neoimperialnej Rosji.
– Sejmowi Rzeczpospolitej Polskiej za uchwalenie roku 2026, a wcześniej roku 2024 – Rokiem Sergiusza Piaseckiego, Roku 2022 – Rokiem Józefa Mackiewicza.
U progu Nowego Roku 2026 – Roku Sergiusza Piaseckiego – zwróćmy uwagę na przenikliwość w ocenie sytuacji geopolitycznej za naszą wschodnią granicą, przenikliwość na miarę Sergiusza Piaseckiego, jaką wykazuje się Prezydent RP dr Karol Nawrocki. Na noworocznym spotkaniu z Korpusem Dyplomatycznym w Pałacu Prezydenckim ostrzegał ambasadorów przed Rosją, która nie zmienia swojego agresywnego imperialnego oblicza od wieków, bez względu czy jest carska, biała, czerwona czy teraz putinowska:
Niestety są kraje autorytarne, dla których jednym z celów, poza prześladowaniem własnych obywateli, jest ekspansja terytorialna, masowe mordy i ataki na cele cywilne, w tym na szpitale i na szkoły. Takim państwem jest Rosja, której przykłady imperialnej polityki możemy obserwować od wieków i możemy obserwować każdego dnia.
Polska, która graniczy z Rosją od stuleci, jak mało kto, jest świadoma zagrożenia płynącego ze strony Moskwy. (…)
Po pierwsze, imperializm jest elementem rosyjskiej tożsamości państwowej, nauczanym w szkołach i utrwalanym w propagandzie. W ostatnich latach obserwujemy agresywne wzmożenie propagandy, która zastąpiła racjonalną debatę emocjonalnym rytuałem lojalności wobec reżimu i wobec państwa. W przekazie dominuje resentyment i imperialna duma z carskich i sowieckich podbojów oraz żal po upadku Związku Sowieckiego.
Po drugie, imperializm służy legitymizacji władzy, która nie może pochwalić się sukcesami modernizacyjnym czy atrakcyjnym modelem rozwojowym uniezależniającym państwo na przykład, od wydobycia surowców naturalnych. Rosyjski imperializm nie jest zatem żadną anomalią ani wyłącznie tym, co nazywamy putinizmem. Nie zniknie niestety. Musimy zdawać sobie na całym świecie z tego sprawę, że ten imperializm nie zniknie wraz z obecnym gospodarzem Kremla. Musimy mieć tego świadomość, zwłaszcza kraje nie sąsiadujące bezpośrednio z Rosją, że imperializm to trwały mechanizm państwowy, głęboko zakorzeniony w historii, geografii i kulturze politycznej tego kraju. Dlatego nie powinniśmy ulegać głosom przekonującym, że jak zostanie podpisana jakaś forma porozumienia kończąca obecną fazę rosyjskiej agresji przeciw Ukrainie, to Rosja porzuci politykę ekspansji. Nie, nie porzuci! Wprost przeciwnie, od pierwszego dnia pokoju zacznie przygotowania do nowej agresji. Pierwszego dnia pokoju zacznie te przygotowania, ale tym razem w bardziej dla siebie sprzyjających okolicznościach politycznych i gospodarczych. Wszyscy powinniśmy brać to pod uwagę.
Tylko siła rozumiana jako zwiększenie zdolności obronnych wszystkich sojuszników i nasza jedność mogą powstrzymać i odstraszyć Rosję, dlatego my Polacy wydajemy 5% PKB na obronność i oczekujemy od naszych sojuszników wypełnienia deklaracji przyjętych na szczycie NATO w Hadze. (…) Stawką jest pokój w Europie i bezpieczny rozwój naszych państw.
Tekst: BOGUSŁAWA SIEROSZEWSKA, wiceprezes STOWARZYSZENIA MARKI-PUSTELNIK-STRUGA
